Martwa Dusza

1.

     Szła przez pola, miała białą sukienkę, w okół było ciemno. Jasna błyskawica przeszyła niebo. Odwróciła się do niej, uśmiechnęła się i poszła dalej. Stanęła na środku polany czekając na pierwsze krople deszczu. Popatrzyła w dal, przed siebie, okręciła się w okół kilka razy. Coś mignęło jej przed oczami. W mgnieniu oka zatrzymała się. Przed nią stała postać, ubrana cała na czarno. Nie było widać twarzy pod ciemnym kapturem i osłoną nocy. Domyśliła się tylko , że był to mężczyzna. Świdrował ją wzrokiem. 
-Kim jesteś ?- zapytała dziewczyna
Odpowiedziała jej tylko cisza.
-Czego ode mnie chcesz?- zadawała kolejne pytania. Jej wymarzone krople deszczu spadły na jej twarz.
-Twojej krwi- wychrypiał ukazując rząd ostrych i szpiczastych zębów. 
     Serena przestraszyła się nie na żarty , zaczęła uciekać , bestia zaczęła ją gonić , chwyciła ją swoimi szponami i rzuciła o najbliższe drzewo. Serena zajęczała z bólu, leżąc na mokrej od deszczu korze opadającej z drzewa . Stwór zbliżał się do niej z wygiętymi wargami. Uśmiechał się do niej obrzydliwie. Serce dziewczyny zaczęło bić szybciej , stworzenie było już nad jej głową , gdy...
     Serena zerwała się z łóżka .Przystojniak z plakatu patrzył na nią zachęcająco. 
-Boże to znowu ten sen- powiedziała do siebie.
Za oknem coś przemknęło, Serena aż podskoczyła na łóżku , sprężyny dały głos starości. Pośpiesznie wstała , zapaliła światło i podeszła do okna. Patrzyła w pustą przestrzeń . Po prawej stronie domu mieścił się stary cmentarz po lewej zaś zamknięty zakład psychiatryczny. Przeprowadziła się tutaj z powodu ciszy, lecz czasami jest tutaj strasznie i ponuro. Jest tutaj praktycznie sama nie licząc trzech zamieszkałych domów na zboczu drogi. 
     Patrząc dalej w przestrzeń dostrzegła ruch.
-Uf... to tylko ptak...- powiedziała
     Ptaszysko leciało w jej stronę z zakrwawionym dziobem. Rozległ się huk i ptaszysko wylądowało na ziemi z rozwartym dziobem. Serena z wybałuszonymi oczami patrzyła na martw zwierze. Podniosła wzrok. 
-Co do cholery...
     Przed jej oczami stała postać, bardzo podobna do stwora ze snu, był ubrany na czarno, duży kaptur zasłaniający twarz. Wgapiał się w nią , czuła jego wzrok na całym ciele , jakby ją oceniał. Serena zaczęła się cofać aż potknęła się o dywan i upadła. Podniosła się szybko , spojrzała z przestrachem w okno lecz przed nim nikogo już nie było. "To nie możliwe że miałam omamy"  pomyślała. Chwyciła ze stolika nocnego telefon , wybrała numer do przyjaciela.
-Christian ! Nie uwierzysz...- zaczęła
-Serena, wiesz która jest godzina ?- zapytał męski głos.
-Wiem, ale....ktoś stał przed moim oknem- powiedziała - Nie zasnę, boję się. Mógł byś przyjechać ?- zapytała
     Po drugiej stronie słuchawki Serena usłyszała drugi głos. Kobiecy.
-Wiesz co Serena w tej chwili nie mogę... Jestem zajęty, bardzo- powiedział chłopak
-Ostatnio nie masz dla mnie czasu. Co się dzieje ? Jesteś zajęty spaniem ?- powiedziała rozdrażniona.
-Sereno, to dla mnie ważne- odparł
     Sereny złość wzrosła i osiągnęła jeden z największych możliwych poziomów.
-Ważniejsza nowa dziewczyna na jedną noc od przyjaciółki ?Kobieta może cię zostawić a przyjaciel zostanie z tobą na zawsze !- krzyknęła i rozłączyła się.
Zła usiadła przed komputerem i zaczęła szperać w internecie. Ekran zaczął mrugać , Serena wyskoczyła z krzesła. Pobiegła na górę do POKOJU CISZY. Pokój Ciszy był bez okien , biała skórzana ściana , która nie przepuszcza dźwięków . Zamknęła się na cztery spusty , usiadła w kącie , założyła słuchawki i włączyła uspokajającą muzykę na telefonie. Muzyka dostarczyła jej dużo relaksu i odprężenia aż zasnęła przytulona do ściany.

2.

 Następnego dnia, Serena ocknęła się, ściągnęła słuchawki i pomaszerowała do swojego pokoju, aby się przebrać i pomalować. Gruba kreska dodała jej oczom blask i poszerzyła je. Ubrała się na luzie. Bluza z kapturem z napisem Hallo , granatowe rurki i czarne jak noc oficerki. Wrzuciła w pośpiechu klucze i zeszyty do szkoły . Pognała do kuchni "Kanapka z masłem powinna wystarczyć " pomyślała
Wyszła z domu . Przed domem stał jej czarny Wan. Wsiadła do niego i udała się do jej najgorszego koszmaru…do szkoły. Na parkingu już czekała na nią jej koleżanka Tabita. Tabita dostrzegła minę koleżanki i od razu zagaiła temat.
-Bezsenna noc ha ?- zapytała
-Jak byś wiedziała co mi się przytrafiło w nocy…- powiedziała Serena i po krótce opowiedziała jej historię z poprzedniej nocy.
-O…M…G…Ja bym umarła ze strachu- skwitowała- Jeśli chcesz mogę zostać na noc – zaproponowała Tabita wchodząc na dziedziniec szkolny. Przy drzwiach szkolnych czekał już na nie Christian.
-Dlaczego nie odbierasz telefonów? Dzwoniłem milion razy . Zacząłem myśleć, że coś się stało- odparł zmartwiony chłopak
-I stało- powiedziała rozgniewanym i oskarżycielskim tonem- Wczoraj w nocy prawie umarła, a ty wolałeś spędzić upojną noc z nową laską- odparła
-Nie bądź zła. Dopiero zaczęło mi się życie osobiste.
-I tak będziesz luzerem czy kogoś przelecisz czy nie- powiedziała dobitnie Tabita
Christian otworzył już usta , żeby się odgryźć gdy Serena stanęła jak wryta.
-To nie możliwe- odparła
-Co ? –zapytała Tabita
-Ten chłopak w środku.
-A to nowy chłopak, mamy go na zajęciach . Przystojny co ?- zapytała
Serena dalej się wgapiała w odwracającego się w ich stronę chłopaka.
-No chodź , nie patrz tak na niego bo się speszy- ponagliła ją Tabita
Serena zaczęła się odwracać , lecz coś ją podkusiło aby się jeszcze raz odwrócić, żeby jeszcze raz spojrzeć na nieznajomego. Chłopak nadal się na nią gapił mimo że już się  odwróciła czuła ciarki na plecach. „To na pewno on” pomyślała. Stach ogarnął jej umysł „ Czego on tu szuka?”.
Pierwsza lekcja minęła powoli.
-Anna Karenina jest do bani- powiedział Christian
-Jak dla mnie… to spoko babka, ładna , inteligentna, ale i tak film był lepszy- odparła-Nie sądzisz?- spytała koleżankę.- Serena – przypomniała o swojej obecności i pomachała koleżance książką przed oczyma.
-Co się dzieje? Od rana jesteś nieprzytomna- powiedziała Tabita
-To przez tego chłopaka. Nieźle zawrócił jej w głowie. A niby nie ma miłości od pierwszego wejrzenia – zakpił Christian.
-To on- powiedziała szeptem Serena
-Jaki on ?- zapytała koleżanka
-No…on-ponowiła
-O BOŻE TO ON !-Krzyknęła Tabita
-Cii…- uspokoiła koleżankę, rozglądając się czy nie zwróciły na siebie dużej uwagi.
-Jesteś pewna ?- zapytała-Ale co nowy chłopak w szkole robiłby u ciebie pod domem?
-Nie wiem ale na 70% to był on. Ta… budowa ciała, szerokie barki i w ogóle były identyczne. Nie wiem może popadam w paranoje.
-Wiem jedno, trzeba się dowiedzieć kim jest „on” i kim jest chłopak ze szkoły.
-Czy możecie mi w końcu wyjaśnić kim jest ON i o co w ogóle chodzi ?- wtrącił Christian
-Trzeba było mnie wczoraj wysłuchać – burknęła Serena

Tabita podniosła rękę w akcie uspokojenia i wyjaśniła chłopakowi o zajściu poprzedniej nocy.

3.
-Co ?!-krzyknął chłopak -To trzeba zgłosić na policję!
-Nie panikuj, a może to po prostu historia miłosna? On podgląda ją w nocy jak słodko śpi i myśli o tym żeby ją pocałować przytulić i ...
-DOŚĆ-powiedziała Serena- Mimo twojej miłości to i tak jest dalej przerażające- powiedziała
-Tak... Masz rację- przyznała- Może to ktoś ze szkoły chciał zrobić co kawał?
-A kto by miał taki powód?- zapytała Serena
-Masz rację, wszyscy cię lubią. W końcu jesteś Serena Loows.
-Cześć Loows- przywitał się mięśniak z drużyny hokejowej. -Po szkole kawa?
-Tak...- chłopak się uśmiechnął gdy Serena dodała- Opowiesz mi jak było.
Chłopak mimo , że był mięśniakiem i leciały na niego wszystkie laski speszył się i odszedł. Za nim rozległ się chichot pozostałych członków jego grypy. Serena zerknęła na niego kątem oka.
-Tak, śmieją się z niego, że dałaś mu kosza- odparł Christian
-Uważaj, bo zaraz będą zakłady- zaśmiała się Tabitha
-Chrisowi by to odpowiadało prawda? Żeby tylko gorące laski z dużymi cyckami zakładały się która pierwsza go przeleci.
-Dziękuję Sereno. Zrozumiałem już twoją aluzję, a teraz może udamy się na lancz - powiedział chcąc ze wszystkich sił zmienić temat i koleżanka się na niego nie gniewała.
Udali się więc d stołówki. Usiedli przy swoim stoliku i czekali aż kucharka poda im do stołu jakieś obrzydlistwo.
-Znowu potrawka z kurczaka ?- zapytała Tabitha
Kucharka uśmiechnęła się krzywo i odeszła nie wdając się w dyskusję.
-Bleeh- jęknęła Serena- Myślicie, że możemy się spóźnić na anatomię?- zapytała z nadzieją.
Przyjaciele uśmiechnęli się znacząco.
-Możemy- powiedzieli równocześnie.
-Manhattan czy Monte Carlo ?- zapytała Serena
-Monte Carlo-  odparł Chris
Serena uśmiechnęła się do koleżanki.
-To Manhattan- odparły
-Jezu, czy przestaniesz się już gniewać ?- zapytał idąc za przyjaciółkami.
-Nie w tym życiu- odparła i zachichotała.
Wszyscy udali się do czarnego Suva. Dziewczyny całą drogę do restauracjo-kawiarni śmiały się z nowej dziewczyny Chrisa. Okazało się że to tleniona blondynka, z wystającymi zębami. Na fotografii, którą pokazał Chris miała okulary. Christopher uważa że jest bardzo śmiała, sympatyczna, miła, szczera i niby zabawna.
-Jak dla mnie ocieka nudą- powiedziała Serena.
-Mogłabyś już nie dogryzać ? Nie wyżywaj się na niej za moje grzechy- odparł Chris
-Ok. To nie zmienia i tak faktu , że jest nudna- odparła tym razem Tabitha.
-Wysiadam - odparł obrażony.
Samochód zahamował z piskiem opon.
-Droga wolna- powiedziała Serena.
Dziewczęta zachichotały. Chris otwierał już drzwi samochodu gdy dziewczyna ruszyła dalej.
-Nie bądź naiwny, tak łatwo się nas nie pozbędziesz - odparła śmiejąc się Serena.
I jak wam się podoba kolejny rozdział ? Każda opinia jest dozwolona ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz